Chcę być następny, a raczej BĘDĘ NASTĘPNY

Znacie Glaube Feitose? Musiałem być tam, gdzie on. To mój idol. Do końca życia będę go podziwiać.


Shiro Aka:  Jak sensei trafił do dojo i ile miał wtedy lat?

Mikio Ueda: Ponieważ byłem dość słaby fizycznie, to ojciec mnie zaprowadził do pobliskiego dojo karate, kiedy miałem 5 lat.

SA: Sensei nie wygląda na słabego fizycznie – śmieje się Oskar.

MU: Może teraz nie wyglądam na słabego, ale muszę powiedzieć, że dawniej  miałem bardzo wiele chorób, nawet lądowałem w szpitalu z tego powodu. To własnie w szpitalu doktor poradził mi, abym zaczął ćwiczyć jakiś sport ogólnorozwojowy, najlepiej karate. 

SA: Od tamtej pory jest to tylko karate? Czy może sensei próbował sił w innych dyscyplinach sportowych? 

MU: W czasach, kiedy byłem w gimnazjum, próbowałem trochę judo, a później sumo.  

SA: Doszły do nas informacje, że sensei zaczynał w innej organizacji, niż jest obecnie. 

MU: Tak, to prawda. Mój pierwszy shihan był w Shinkyokushin.

SA: Zatem co było przyczyną, że sensei znalazł się w IKO? 

MU: Prosty powód. Znacie Glaube Feitose? Musiałem być tam, gdzie on. To mój idol. Do końca życia będę go podziwiać. 

SA: Rozumiemy, że to sensei’a wzór do naśladowania.

MU: Glaube jest pod względem osobowościowym moim idolem, ponieważ jest osobą otwartą i przyjazną.  Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, dał mi autograf w bardzo miły i grzeczny sposób. Jeżeli chodzi o kumite, to niedoścignionym wzorcem jest dla mnie kancho Shōkei Matsui.

SA: Podczas treningów zaobserwowaliśmy, że jest wiele podobnych cech kumite senseia do cech kumite  kancho.

MU: Moim zadaniem podczas takich obozów jest to, żeby przekazać jak najdokładniej to, czego uczy mnie kancho, ponieważ chodzę często na jego treningi i rzeczywiście mój styl walki w jakiś sposób może być  podobny.  

SA: Jak już jesteśmy przy idolach i wzorcach, czy jest jakiś zawodnik z którym jeszcze sensei nie walczył, a chciałby się zmierzyć? 

MU: Nie popuszczając wodzy wyobraźni, to na pewno bardzo chciałbym zmierzyć się z Igorem Zagainovem, który był małą niespodzianką mistrzostw świata open. Jeszcze nigdy nie walczyłem z moim rodakiem Yutą Takahashi, z którym też chętnie stanąłbym do pojedynku. 

SA: A popuszczając wyobraźnie? 

MU: Mistrzowie z poprzednich lat. Francisco Filho, Hajime Kazumi czy Shokei Matsui.

SA: Pytanie trochę z innej beczki. Co sprawiło, że sensei dość mocno przybrał na masie. Pamiętam senseia chociażby z poprzednich edycji All Japan, czy mistrzostw świata i tam senseia było mniej.  

MU: Jak ktoś dużo pije i dużo je, szczególnie ryż, to jest to naturalne – żartuje sobie mistrz. Tak na poważnie, to trochę zmieniłem systematykę treningów. Podczas przygotowań do mistrzostw sporo czasu spędziłem na siłowni dźwigając ciężary.  

SA: Jak już jesteśmy przy siłowni i treningu. Jest sensei w rękach trenera, który układa plany treningowe czy rozpisuje dietę? Coś w rodzaju trenera personalnego? 

MU: Nie mam specjalisty z dyplomem, ale mój shihan czy sensei czuwają nad moim rozwojem i mają naprawdę sporą wiedzę w tym zakresie.

SA: Jak zatem wygląda zwykły dzień podczas przygotowań do mistrzostw? 

MU: Zwykle okres przygotowań trwa 4 miesiące przed zawodami. Walczę tylko na dwóch, najważniejszych dla mnie turniejach – All Japan i Mistrzostwa Świata Open. O dziwo trenuje mniej, niż w okresie, kiedy nie przygotowuje się. Moi shihan stawiają na jakość, a nie na ilość. Tak więc krótkie sesje treningowe do 1.30 h rano i wieczorem. 

SA: Jakich treningów jest więcej – w grupie czy indywidualnych?

MU: Niestety w swoim dojo nie mam zawodników na wysokim poziomie, nawet bym powiedział, że w ogóle ich nie ma. Więc zostają mi ćwiczenia z moim shihanem. Na razie nie mamy warunków, żeby robić takie specjalistyczne treningi, ale są tego plusy… Moja wyobraźnia tworzy mi takich przeciwników, że Ci prawdziwi mnie nie zaskoczą – żartuje mistrz. 

SA: Pytanie czysto techniczne. Jak wygląda kwalifikacja kadry Japonii na mistrzostwa świata? 

MU: Pierwszym kryterium jest to wejście do najlepszej 8-mki All Japan w kategorii open. Potem pierwsze trzy miejsca All Japan w kategoriach wagowych. Jeżeli na tych imprezach na podium stają cudzoziemcy, wtedy jest organizowany dodatkowy turniej tylko dla Japończyków i jest dobierana pozostała kadra. Cała kadra liczy 16-stu reprezentantów.

SA: Najcięższa walka na mistrzostwach?

MU: Finał z Aleksandr Eremenko. Pamiętam że z Ilya Karpenko też byłem mocno spięty. 

SA: Jak sensei motywuje się do takich walk? Do mistrzostw? 

MU: Na początku to sam na siebie nakładam presję np. mówiąc wszędzie i wszystkim jaki mam cel. Nie mowie, że chciałbym wygrać, tylko mówię, że WYGRAM. Mówię tak w mediach, prasie czy ludziom dookoła. Później muszę już tylko dotrzymać obietnicy. Tak samo było teraz, podczas obozu. Obiecałem, że podejdę i ZALICZĘ test 100 kumite, który odbędzie się w październiku tego roku. Sam na siebie kręcę bicz – żartuje Mikio. 

SA: Skoro presja to i nerwy. Ma sensei jakieś swoje sposoby? 

MU: Tak! Śpię wiele godzin! Dobry humor nie opuszcza senseia. Tak poważnie, ukojenie i spokój daje mi to, jak widzę dzieci, które szkole na co dzień.

SA: Jak sensei ocenia naszych zawodników? 

MU: Rzuciło mi się od razu w oczy to, że wasi zawodnicy są bardzo rozciągnięci. Wykonują bardzo swobodnie techniki na jodan. Byłem pod wrażeniem. Na ostatnich mistrzostwach dobrze wypadł Patryk Sypień, któremu chyba niewiele brakowało do kolejnej rundy. Wy też się wyróżniacie – mam na myśli ciebie, Oskar, czy Grzegorza Kędzierskiego, który ma na bardzo wysokim poziomie technikę i swobodę kopnięć. 

SA: Trochę poluźnijmy pasa. Jak sensei ocenia Polską kuchnie? 

MU: Odkąd tutaj jesteśmy, jemy tylko Polskie potrawy. Najlepszy zdecydowanie jest TATAR! Pyszny! 

SA: Polki ładniejsze od Japonek? 

MU: Ciężko powiedzieć, na pewno dużym plusem jest różnorodność wśród kobiet. Macie w czym wybierać, uśmiecha się mistrz.

SA: Jest jakieś hobby poza karate? 

MU: Uwielbiam chodzić ze znajomymi na karaoke. Czasem też na rzutki albo kręgle. To pozwala mi się zrelaksować po treningu.

SA: Jakie starty sensei planuje  w przyszłości? 

MU: W przyszłym roku chciałbym wygrać All Japan open i za 3 lata obronić tytuł mistrza świata open . Póki co, tylko Makoto Nakamura tego dokonał. Chcę być następny, a raczej będę następny! 

SA: Niestety czas dobiega końca. Zakończymy pytaniem oczywistym. Czy podobał się camp? 

MU: Mam nadzieje, że wrócę do was, jak tylko to będzie możliwe. Bardzo lubię z wami ćwiczyć. Jesteście dobrymi słuchaczami i obserwatorami. Osu. Zazdroszczę wam takiego obozu. 

SA: Dōmo arigatō sensei!

MU: Dōmo arigatō!

Autorzy: Oskar Mazurkiewicz i Krzysztof Dziuda
Tłumaczenie: Alicja Kaczorek – (Dziękujemy!)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: