Karate to droga na całe życie

Daria Dobkowska-Szefer – absolwentka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach studiów II stopnia, kierunku dietetyka. Trener personalny z kilkuletnim stażem. Instruktor karate oraz czynna zawodniczka w karate kyokushin. Mistrzyni Śląska, Polski, Europy w kat. kumite seniorek -55kg.


Shiro Aka: Czym zajmujesz się na co dzień?

Daria Dobkowska-Szefer: Na co dzień jestem dietetykiem, trenerem personalnym oraz instruktorem karate. Prowadzę grupę dziecięcą.

SA: Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z karate?

D: Przygodę z karate zaczęłam mając 9 lat. Na drzwiach szkoły wisiał plakat promujący karate kyokushin. Bardzo chciałam uczęszczać na zajęcia, jednak mama nie chciała się zgodzić. Uważała, że nie jest to sport dla dziewczyn. Po długich namowach mama się zgodziła.

SA: Od kiedy zaczęłaś startować w zawodach “kto” lub “co” cię do tego skłoniło?

D: W zawodach biorę udział od dzieciaka, ale nie miałam wysokich osiągnięć sportowych w tym okresie. Do startów namówił mnie ówczesny trener – sensei Jarosław Jarosz, u którego rozpoczynałam treningi. Myślę, że widział we mnie wtedy jakiś potencjał.

SA: Które zawody utkwiły ci najbardziej w pamięci i dlaczego?

D: Na pewno jedne z takich zawodów to Mistrzostwa Obu Ameryk, gdzie jechałam z zielonym pasem jako nastolatka. Zaczynałam swoją przygodę w kumite seniorów i myślę, że większość osób nie dawała mi większych szans. Trener Shihan Andrzej Manecki bardzo we mnie wierzył i można powiedzieć, że rzucił mnie wtedy na głęboką wodę. Ku zaskoczeniu doszłam do czwórki i pierwszy raz w życiu łamałam deski. Niezapomniane chwile. Drugie zawody to Mistrzostwa Europy w Lyonie, gdzie zajęłam pierwsze miejsce w kumite -55 kg. Pokonałam bardzo utytułowane zawodniczki.

SA: Czy miałaś kiedyś chwilę słabości i zamierzałaś skończyć z karate?

D: Niestety miałam okres w swoim życiu, gdzie pojawiło się wiele kontuzji. Jestem po zabiegu barku, w którym mam implanty. Miałam również problem z kręgosłupem, kolanem, biodrem (co najlepsze właściwie nigdy nic większego nie zrobiłam sobie na treningu karate). Lekarze proponowali mi wtedy rezygnację z karate, jednak jak widać z marnym skutkiem. Niestety pojawiały się wtedy u mnie chwile słabości, ze względu na to, że nie wiedziałam czy będę w stanie wrócić, a jak już wrócę czy będę mogła dojść do wysokiej formy. Uważam, że było to potrzebne, nic nie dzieje się przypadkiem i czuję się mocniejsza niż wcześniej.

SA: Co cię kręci w sztukach walki?

D: Hmm… jest to ciężkie pytanie, na które nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Na macie, na zawodach kręci mnie to, że walcząc jestem wolna, pokonuje własne słabości.
Karate to nie tylko treningi, nie sam sport, ale też ludzie. Jest to droga na całe życie.
Bardzo się cieszę, że mogę przekazywać swoją wiedzę młodszym pokoleniom – to też mnie bardzo kręci.

SA: Jaki rodzaj diety zalecasz dla osób trenujących karate?

D: Uważam, że nie ma takiej jednej diety, która jest zalecana dla wszystkich. Każdy jest inny i powinniśmy podejść do diety indywidualnie.
Jeden z trenujących może mieć prace siedzącą, drugi fizyczną, dlatego ciężko dać gotowe zalecenia żywieniowe odpowiednie dla wszystkich.
Najważniejsze jest, aby dieta była niskoprzetworzona. Pamiętajmy o odpowiednim nawodnieniu i spożywaniu odpowiedniej ilości warzyw i owoców- bo to bardzo kuleje. Często zastanawiamy się czy wybrać ryż jaśminowy czy basmati, nie dbając o podstawy diety.
Moja praca licencjacka oceniała wiedzę żywieniową osób trenujących karate kyokushin. Niestety muszę z przykrością stwierdzić, że była na niskim poziomie.

SA: Czy uważasz za istotne nawadnianie organizmu podczas treningu i dlaczego?

D: Oczywiście, że tak. Utrata 2% wody zmniejsza zdolności wysiłkowe. Jak łatwo policzyć dla zawodnika, który waży ok. 70 kg będzie to nieco ponad 1 kg.
Warto w celu kontroli zważyć się przed treningiem i po treningu. Może sprawdzić, ile wody straciliśmy i w przyszłości oszacować, ile powinniśmy wypić podczas treningu, aby zapobiec utracie wspomnianych 2% wody. Warto, również monitorować kolor moczu, który powinien mieć kolor jasno słomkowy.
Prawidłowe nawadnianie przed treningiem powinno się rozpocząć już nawet 4h (nie 10 min) przed jednostką treningową. Powinniśmy mniej więcej wypijać od 5 do 10 ml wody na kg/mc. Po treningu powinniśmy uzupełnić od 125 do 150% w stosunku do strat masy ciała (1,25-1,5l na utracony 1 kg masy ciała).
Przy treningach poniżej 1h nie ma sensu sięgać po napoje izotoniczne. Woda w zupełności wystarczy.

SA: Czy uważasz, że konieczna jest suplementacja w czasie trwania makro cyklu?

D: Nie, nie jest konieczna, chociaż wyjątkiem jest witamina D3. Wytwarzana jest głównie poprzez syntezę skórną. W okresie jesienno-zimowym w Polsce synteza ta nie jest efektywna, dlatego warto suplementować tą witaminę. Aktualne zalecenia dla osób 19-65 roku to 800-2000jm na dzień. Dla osób otyłych 1600-4000jm.
Często niestety sportowcy zamiast zadbać o podstawy – czyli odpowiednią dietę, nawodnienie, lub sen, zaczynają od suplementacji, myśląc, że jest najważniejsza. Oczywiście są preparaty, które mogą wspomóc zawodników, ale sugeruję, żeby korzystać z suplementów z grupy A, według Australijskiego Instytutu Sportu, czyli tych, które mają potwierdzone działanie naukowe.

SA: Co według Ciebie powinno się jeść na zawodach, przed startem, pomiędzy i po startach?

DS: Jest to sprawa bardzo indywidualna, jednak warto pamiętać o podstawowych zasadach. W tym okresie nie należy korzystać z nowych produktów. Oznacza to, że jeżeli nie jadłeś czegoś wcześniej, to nie jedz tego przed zawodami/w trakcie. Nie wiemy jak nasz organizm zareaguje, dodatkowo podczas zwiększonego stresu. Ograniczyć należy również produkty wzdymające (groch, kapustę, fasolę). Produkty zawierające trudno wchłaniane węglowodany, m.in. sorbitol, ksylitol, mannitol, które mogą być przyczyną nadmiernego zbierania się gazów.
Posiłki podawane przed zawodami mają za zadanie dostarczyć energię na czas startu. Żywienie w dniu startu należy rozpocząć co najmniej 3 godziny przed planowanym startem. Spożyty wówczas posiłek powinien być bogaty w węglowodany złożone oraz białko. (Przykładowe posiłki to: kurczak z ryżem i sałatą; płatki owsiane z mlekiem; kanapka/bułka z kurczakiem, rybą, serem, jajkiem). Tak skomponowany posiłek gwarantuje stopniowe uwalnianie glukozy.
Zawody karate kyokushin trwają przeważnie cały dzień, więc bardzo ważne jest żebyśmy “non-stop” dostarczali, główne źródło energii, czyli węglowodany. Najlepiej, żeby były to węglowodany łatwostrawne. Dobrze sprawdzą się banany, owoce, żelki, suszone owoce, batoniki owsiane, biszkopty.
Oczywiście pamiętajmy o odpowiednim nawodnieniu.

SA: Czy korzystasz z innych form treningowych niż karate na przykład trening funkcjonalny, czy siłowy?

D: Tak, jak najbardziej. Uważam, że trening siłowy jest bardzo potrzebny. Odpowiednio ułożony w makro-cyklu mocno wzmacnia zawodnika. Warto, również prowadzić trening, który będzie niwelował nasze mankamenty. Przykładowo – w karate trzymając gardę mamy mocno zaokrąglone plecy, więc warto zwrócić uwagę na te mięśnie antagonistyczne, aby uniknąć dysbalansu. Niestety często nie zwraca się na to uwagi, a po wielu latach treningów mogą pojawić się kontuzje i problemy z obręczą barkową czy z kręgosłupem.

SA: Czy wiedza dietetyka przydaje się w karate, jeśli tak to jak ją wykorzystujesz?

D: Oczywiście, że tak. Jako dziecko miałam 15 kilogramów nadwagi, próbowałam różnych diet – nie zawsze zdrowych. Tak naprawdę, kiedy zmieniłam swoje żywienie na prawidłowe zaczęłam osiągać sukcesy sportowe i moja forma wzrosła. Jestem więc żywym przykładem na to, że to co jemy ma ogromny wpływ. Jedzenie to nasze paliwo, bez niego daleko nie zajedziemy.

SA: Co sądzisz o spożywaniu alkoholu przez zawodników?

D: Wszystko jest dla ludzi, ale warto wiedzieć, że alkohol nie będzie sprzyjał regeneracji. Jedno piwko, może działać relaksująco i odprężająco, jednak większa ilość po pierwsze utrudnia proces resyntezy glikogenu mięśniowego, po drugie zaburza równowagę wodno-elektrolitową oraz kwasowo-zasadową, po trzecie –może niekorzystnie wpływać na przebieg procesów anabolicznych zachodzących w tkance mięśniowej.
Wyjątkiem jest wino czerwone wytrawne czy półwytrawne, które ma bardzo dużą zawartość polifenoli i rezweratrolu. W odpowiedniej ilości może wykazywać działanie kardioprotekcyjne. Odpowiednia ilość to 1-2 kieliszki dziennie. Oczywiście jest to zależne m.in. od masy ciała, czy indywidualnej tolerancji na alkohol.

SA: Jaki rodzaj treningów zalecasz w ostatnim tygodniu przed zawodami?

D: Znowu jest to sprawa indywidualna. Na pewno schodzimy z obciążeń treningowych. Rezygnujemy ze sparingów w celu uniknięcia kontuzji. Treningi powinny być coraz krótsze, bardziej szybkościowe. Często na zawody trzeba dojechać, dlatego warto po przyjeździe się rozruszać. Wiele godzin w aucie czy samolocie powoduje obciążenie układu krążenia, czy kręgosłupa, dlatego lekki krótki trening jest wskazany.

SA: Jakie plany na przyszłość?

D: Plany pokrzyżowały się niestety przez epidemię. W planach miałam start na Mistrzostwach Polski, Europy oraz Świata. Aktualnie nie poddaje się i ćwiczę w warunkach domowych, aby podtrzymać swoją formę. Niestety nie jest to to samo, co trening w dojo, ale daję rade!

SA: Dziękujemy ci bardzo za wywiad. OSU!

D: Proszę bardzo. OSU!

Autorzy: Aneta Łobożewicz, Jan Sozoniuk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: