Siła jest kobietą

Podczas pandemii Allegro było jej! Treningi, seminaria na metrze kwadratowym! Niezmiernie bogate doświadczenie i wiedza. Wywiad z Agatą Winiarską.


Shiro Aka: Z pewnością większość osób zna twoją sylwetkę w świecie sportu, a szczególnie w kyokushin. Wielokrotna medalistka mistrzostw Polski, Europy oraz zdobywczyni medalów, w tym tego najcenniejszego podczas mistrzostw świata KWU, jak i federacji IFK. Śmiało można powiedzieć, że twój dorobek oraz doświadczenie kariery zawodniczej są niezmiernie duże i zapewne bogate w historię. Jak zaczęła się Twoja przygoda z karate i jak długo już trwa?

Agata Winiarska: Zaczęła się bardzo dawno temu, w wieku 7 lat w małej miejscowości pod Opolem, gdy mój pierwszy trener zapytał, czy nie chciałabym przyjść na zajęcia karate, gdzie trenowała moja koleżanka Beata. Na początku rodzice zdziwili się, że dziewczynka ma takie zainteresowanie, ale nie ograniczali mnie i zaczęłam brać udział w treningach. Może myśleli, że po roku mi się znudzi, ponieważ wcześniej grałam na pianinie, rok śpiewałam w chórze, łapałam się wszystkiego i byłam ciekawa wielu rzeczy. Tak się zdarzyło, że z karate zostałam dłużej i teraz trwa to 23 lata. W tym czasie miałam małą dwuletnią przerwę.

Jak trafiłaś do Wrocławskiego Klubu Karate?

Mój ówczesny sensei – Andrzej Ochowicz, powiedział, gdy wybierałam sobie studia – „jak ty chcesz się bić, chcesz się dobrze tego nauczyć, to idź do Wrocławia, do sensei Lamota i wybierz sobie tam jakieś studia”. Tak też zrobiłam i przyszłam tutaj. Po prostu posłuchałam się.

Skoro jesteśmy przy wspomnieniach. Czy pamiętasz swoje pierwsze zawody oraz egzamin na 1 dan?

Niezbyt dobrze pamiętam. Miałam 7-8 lat, zaczynałam w kata, ale nigdy nie byłam „wymiataczem” tej konkurencji. Zdobywałam jakieś medale w konkurencji dziecięcej, ale do czołówki nigdy nie dotarłam. Mistrzostwa Opolszczyzny czy zawody klubowe były wówczas moimi celami, ale dokładnie nie pamiętam.
Egzamin na czarny pas pamiętam bardzo dobrze. To było dla mnie ważne. Początkowo marzyłam, aby mieć zielony pas, ponieważ wydawał się taki dojrzały. Kiedyś ten stopień był bardzo poważany, dużo znaczył. Teraz to trochę się zdewaluowało, ale w przeszłości to było wysokie osiągnięcie. Jak już był ten zielony, to teraz po tylu latach czas na czarny pas. Właściwie to jest jedne z pierwszych pytań, które ktoś z zewnątrz ci zadaje, dowiadując się że trenujesz karate – „ masz czarny pas?”. Pamiętam, że egzamin na 1 dan odbywał się w Warszawie na zgrupowaniu i było dość ciężko. Jednak ja byłam już kilka lat w mocnym przygotowawczym treningu do zawodów pod kątem kumite, więc największy stres stanowiła dla mnie część kata, na którą nigdy odpowiednio nie było czasu na grupie zawodniczej, więc 3-4 miesiące przed egzaminem regularnie je praktykowałam.

Jak wspominałam lista twoich osiągnięć jako zawodniczki jest długa i zapewne to jeszcze nie koniec. Czy wśród nich jest jedno, które stanowi dla Ciebie najważniejszą „perełkę”?

Tak. Najważniejszym były zeszłoroczne mistrzostwa Europy, kiedy zdobyłam złoty medal (Litwa, Wilno 2019). Na pierwszych Mistrzostwach Europy wystartowałam w 2010 i od tego czasu przeszłam długą drogę zdobywając złoto właśnie w Wilnie. Wcześniej również były medale srebrne czy brązowe, ale cały czas brakowało mi tego najcenniejszego kruszcu i wiedziałam, ze trzeba to wreszcie dopiąć! Myślę, że w zeszłym roku doznałam nawet takiej ulgi i nareszcie nadrzędny cel, jakim był złoty medal, został osiągnięty.

Obecnie wszystko wraca do normy. Jednak przygotowania, starty, a nawet treningi w świecie całego sportu w ostatnim czasie uległy zmianie na skutek pandemii. Mistrzostwa Europy w Tbilisi, do których prężnie się przygotowałaś zostały odwołane i przeniesione na inny termin. Jak poradziłaś sobie z nową sytuacją? W jaki sposób trenowałaś i motywowałaś się do aktywności?

To było bardzo trudne i zależało mi, aby móc stanąć do obrony tytułu Mistrzyni Europy. Jak już się zdobyło to następnie trzeba obronić. Byliśmy w trakcie ciężkiego treningu, w połowie marca, gdy ogłoszono kwarantannę w kraju, a w kwietniu był termin zawodów. Dostaliśmy w Polsce informacje i zalecenia zostania w domu, natomiast nie było jeszcze oficjalne informacji odnośnie mistrzostw. Nadzieja umiera ostatnia, więc mocno wierzyłam, że mimo to wszystko wróci do normy. Takie moje życzenia. W związku z niewiadomą trzeba było dalej uskuteczniać treningi. Od razu zakupiłam sobie mnóstwo sprzętu: mate, hantle, kółko, gumy etc. „Allegro było moje!” Hahahaha!
Starałam się układać tak treningi, aby utrzymać sprawność, ale wiadomo, że niestety nie było kumite i kontaktu z partnerem. Miałam wrażenie, że ten czas niewiadomej o zawodach trwa wieczność. Poza tym trzeba było poradzić sobie z tą cała energią. Byliśmy przed fazą wyciszenia i łapania super kompensacji, więc byłam cała nabuzowana. Muszę siedzieć w jednym pokoju i pracować, a potem mam dwa metry do kuchni i ten obszar ruchu był mocno ograniczony, roznosiło mnie od środka. Szczególnie po tym jak bieganie zostało zabronione. W tej sytuacji trenowałam na tym „metrze kwadratowym”. Były treningi online, nawet kadry narodowej, żeby nasze morale nie upadły. Jak nas wypuścili i poszłam biegać to czułam się niczym te małe dzieci, które wybiegają na podwórko! Jednak wszystko musiałam sobie przetrawić, kiedy ten nadrzędny cel sezonu został odsunięty. Doszłam do wniosku, że jest to czas na inne rzeczy np. praca nad techniką. Nie mogłam usiąść, obrazić się na cały świat i czekać. Aktywność musiała być.

Wzięłaś udział w akcji treningów online „Never stop training”. Czy mogłabyś powiedzieć coś na ten temat?

To była idea karateckich kolegów z Francji, aby poprzez treningi online wzajemnie się motywować. Czasem jest się ciężko zmobilizować do pracy, a jak się z kimś umówisz na konkretną godzinę i video, to masz więcej zacięcia. Nagle zgłaszały się osoby z różnych rejonów. Idea ewoluowała, zaczęto zapraszać gości i mobilizować całą Europę, a nawet więcej, bo również udział wzięła moja koleżanka z Kanady. Ja także zostałam poproszona o poprowadzenie zajęć, a oczywiście takie rzeczy zawsze na tak! Biorę! Jednak nie ukrywam, to było trochę stresujące – trening online, ludzie mają jakieś oczekiwania, a ty masz naprawdę mało miejsca. Wyniosłam z mieszkania stół z krzesłami, aby móc zrobić zenkutsu dachi. Chciałam, aby trening był wartościowy i miał jakiś logiczny ciąg. Dostałam pozytywny odbiór, ludzie się cieszyli, więc to mnie także nakręciło. Wow! Gdy choć jedna osoba była zadowolona i coś wyniosła to już mnie bardzo cieszy.

Nietrudno zauważyć, że jesteś bardzo aktywną osobą. Trenujesz, jeździsz na obozy, prowadzisz treningi i dodatkowo pracujesz. Czy posiadasz jakieś super moce i tajne umiejętności organizacji czasu? Gdzie czas na życie prywatne i odpoczynek?

Zauważyłam taką zależność, że mając więcej rzeczy na liście, jestem bardziej zorganizowana. Kiedy przychodzi wolny dzień, to mam wrażenie, że coś uciekło i nie wiem, co zrobiłam. Myślę że to zaczęło się w moim przypadku na studiach, kiedy trenowałam, pracowałam i studiowałam dziennie. Da się, tylko trzeba w odpowiedni sposób to zaplanować. Kiedy zaczynałam studia później, robiłam sobie wcześniejszą zmianę w pracy, brałam niezbędne rzeczy treningowe i potem po zajęciach szłam od razu do dojo. Super mocy nie posiadam, ale myślę, że nie jestem jedyna, bo bardzo dużo osób tak organizuje dzień. Pomaga mi szykowanie posiłków dzień wcześniej, przygotowywanie odpowiednich pudełek z jedzeniem i wtedy nawet w pracy wiem wszystko co i jak, nie muszę zastawiać się, co i gdzie zjeść. Ważna jest też organizacja kalendarza. Nie ukrywam, że mój mąż stwierdził w pewnym momencie, że nie ogarnia, gdzie ja jadę i kiedy, więc założył dzielony kalendarz Google, żeby mu nic nie umknęło, co gdzie i kiedy mam!

Zauważyłam, że przykładasz dużą wagę do mobilności oraz rozciągania. Co sądzisz na temat formy mobility, a także ćwiczeń rozciągających i czy Twoim zdaniem jest to potrzebny element, szczególnie wśród karateków?

Myślę, że w przypadku karateków jest tyle rzeczy potrzebnych, że nie starcza czasu na wszystko, aby o to zadbać. Swoim doświadczeniem przeżywałam rzeczy, których dopiero potem się uczyłam. Przeszłam wiele kontuzji, bo wiadomo miałam podejście, że trening musi być mocny, muszą być duże ciężary i tylko pakuj, pakuj i najlepiej wykorzystaj cały trening, aby zrobić jak najwięcej i jak najmocniej. No niekoniecznie. Na początku, gdy pojawiały się kontuzje, to „młodzieńcza głupota”, oczywiście wszystko samo przejdzie. Dopiero później doznałam mądrości i mnie oświeciło, że należy skorzystać z pomocy fizjoterapeuty, aby pomógł mi wyjść z kontuzji. Potem weszłam na następny etap, jeszcze wyższy, gdy zrozumiałam, że taka fachowa pomoc może być po to, aby w ogóle uniknąć kontuzji i można zapobiegać wszelkim przeciążeniom.
Następnym etapem było zrozumienie, jak ważne jest samodzielne rozciąganie i nasza mobilność, dzięki czemu mogę unikać kontuzji i zapewniać ciału całokształt. Karate, które jest sportem wymagającym siły, wytrzymałości , szybkości i rozciągnięcia zawiera tyle elementów, które trzeba połączyć. Tak samo jak sportowiec, który wymaga połączenia wielu kwestii, nie tyle związanych z ruchem, ale też z odpowiednim jedzeniem, głową, słuchaniem własnego organizmu, aby móc dalej ćwiczyć na wysokim poziomie i nie odpuszczać. To jest piękno naszej dyscypliny.
Wracając do pytania, myślę, że to jest kluczowe, aby nie skupiać się tylko na sile, wytrzymałości. Rozciąganie, trening mobilność i technika też są ważne. Z techniki wychodzi siła, szybkość i oczywiście brak kontuzji. Dodatkowo rozciągnięcie i mobility dostarczają sportowcowi pewnego kompleksowego traktowania ciała.

Czy mogłabyś ogólnie opisać, w jaki sposób przygotowujesz się do startów? Jakie rodzaje treningów wprowadzasz zarówno w makro, jak i mikro cyklu? Jaka formę regeneracji stosujesz?

Zawsze mam problem z regeneracją, aby znaleźć ten moment na pełny wypoczynek. Zaczynając od początku. Bardzo mocno polegam na moim shihanie Jacku, który mnie inspiruje i mocno mnie ukształtował, ponieważ zawsze był otwarty na różne nowe rzeczy. Dużo szuka, sprawdza na sobie i nie zamyka się na jeden typ treningu na wiele lat. Tego mnie nauczył. Wspólnie siadamy przed ważnym sezonem, patrzymy na ilość czasu i układamy plan. Zazwyczaj w ciągu roku są dwa najważniejsze cele – obecnie mistrzostwa Europy czy świata. Te zawody „pomiędzy” są traktowane jako przedstarty. Kiedyś głównym celem były mistrzostwa Dolnego Śląska, potem Polski, a teraz traktuje to jako trening, ponieważ mam świadomość, że wówczas jestem zazwyczaj w cyklu siłowym, więc moja szybkość nie będzie równać się innym zawodniczkom i dziewczyny mogą być dużo lepiej przygotowane. Jednak trzeba poświecić pewne rzeczy na swojej drodze, kiedy ma się inny nadrzędny cel.
Zazwyczaj planujemy to w takich trzech cyklach, 3 miesiące wcześniej. Podczas pierwszej części robimy siłę, ale nie taką typową, staramy się budować wytrzymałość mięśnia. Sztangi, ciężary, gumy na siłowni, ale wdrażamy też treningi biegowe jako trening wydolnościowy, zaczynając od długich dystansów umiarkowanym tempem. Następnie w ramach zbliżania do startów włączmy interwały. Nienawidzę biegania cztery- czy dwu- setek, jednak wiem, że daje mi to efekty. Po prostu moje ulubione dystanse… ale oczywiście skuteczne. Wiadomo, że wraz ze zbliżaniem do startu jeszcze bardziej się skraca, treningi także, aby uzyskać strzał wydolnościowy. W przypadku siły zaczynamy robić treningi obwodowe, stacyjne na czas. Bardzo podobają mi się wówczas typowe ćwiczenia karateckie, np. uderzanie z hantlami lub kopanie z gumami oraz z udziałem skrzyń. Nie jest to typowy trening wytrzymałościowo-siłowy, bo wplatamy w to elementy naszego wiodącego sportu. Oczywiście w samym dojo treningi taktyczne, w parach, z tarczami to podstawa. Wiadomo, że pojawiają się również zajazdowe 3-2-2…


Jeżeli chcesz dowiedzieć więcej na temat Agaty i jej formy treningów, śledź Shiro Aka i wypatruj drugiej części wywiadu, w której znajdziesz ciekawe rady, trochę psychologii, ale także coś o przyjaźni i wspólnocie.

Autorka: Anna Wiatrowska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: