Analiza tekstu „Przyszłość Polskiego Związku Karate”

Udostępnij

Ten, kto zagląda czasem do publikacja PZK, wie, że język w nich używany jest kwiecisty. Byłoby to może zabawne. Gdyby nie fakt, że tekst, który poddaję dzisiaj analizie, mówi o ważnej sprawie. Mianowicie o przyszłości LUDZI zrzeszonych w Polskim Związku Karate.


Mieli informować, więc informują

Jeśli ktoś jeszcze pamięta oświadczenie PZK po wykreśleniu związku z listy ministerialnej, pewnie pamięta też, że PZK zobowiązał się do informowania o ewentualnych postępach w sprawie. I rzeczywiście – 8 lutego 2022 pojawiła się informacja. Tekst jest anonimowy, tzn. wiadomo, że został wstawiony na stronę przez „admina”, jednak nikt nie odważył się pod nim podpisać. Zamieszczam tutaj tzw. screena ze strony związku (stan na 15 lutego godz. 15:00):

źródło: polskizwiazekkarate.pl

Pierwszy akapit i minięcie się z prawdą

Pierwszy akapit podbudowuje czytelnika na duchu. Organizacja jest duża. Istnieje długo, a więc zapewne długo będzie jeszcze istniała. Trochę medali tu, trochę tam. Dzieje się – mistrzostwa Europy, a nawet świata… i tu już coś się nie zgadza.

Także ogromnym sukcesem organizacyjnym było przeprowadzenie w Polsce w 2021 roku trzech Mistrzostw Europy różnych styli oraz po raz pierwszy w Europie Mistrzostw Świata Kyokushin.

admin

Dla KWF to rzeczywiście pierwsze mistrzostwa świata w Europie. Inne (lecz nie wszystkie) organizacje sprowadzały już mistrzostwa świata do Europy lub od zawsze organizowały je na starym kontynencie.

Chyba, że przyjmiemy, że KWF reprezentuje cały świat kyokushin.

Licencjonowana licencja

Pandemia trwa nie od dziś. Niektórzy pewnie pamiętają, jak lockdown uniemożliwił treningi w klubach. Zaczęło się trenowanie online, przez Zoom i inne tego typu platformy. Problem ten rozwiązał PZK powołując wszystkich zawodników posiadających licencje do kadry. Co oznaczało, że każdy, kto posiadał czerwoną kartę PZK, mógł trenować na swoim dojo.

Licencje były wykupowane masowo. Każdy chciał mieć swój numer w ewidencji, by móc wrócić do treningów. Rzeczywiście zadziałało – treningi wróciły do normy. Lecz mimo wypełnienia formularza i załączenia do niego odpowiedniej kwoty, wielu zawodników do tej pory nie otrzymało swoich licencji. Można mieć tylko nadzieję, że dane wszystkich, którzy złożyli wnioski, są pieczołowicie chronione.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego:

W ostatnich 4 latach liczba zrzeszonych klubów wzrosła do ponad 620 licencjonowanych klubów, w których działa blisko 1600 licencjonowanych trenerów, instruktorów oraz ponad 500 licencjonowanych sędziów krajowych i międzynarodowych. […] Rocznie pod auspicjami PZK odbywa się blisko 40 ogólnopolskich imprez w których bierze udział około 10 000 licencjonowanych zawodników.

admin

Monopol WKF-u

Dalej można przeczytać:

Eksperyment z wejściem WKF na Olimpiadę mimo wielkiego poparcia środowisk karate na świecie w nadziei na współpracę – okazał się zabójczy nawet dla największych światowych organizacji karate, ponieważ WKF po wejściu na Olimpiadę zmonopolizował i ograniczył członkostwo wyłącznie do swojej nielicznej organizacji (około 5 % ćwiczących karate na Świecie) za co został usunięty przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski z Programu Igrzysk Olimpijskich.

admin

Jest to oczywiście zrzucenie winy na WKF. Przyczyny usunięcia karate z grona dyscyplin olimpijskich są zupełnie inne. Już od dłuższego czasu można zaobserwować, że na igrzyska trafiają sporty, które zapewniają dobrą oglądalność i powszechne zainteresowanie. MKOI jawnie deklaruje, że celem jest przyciągnięcie młodego widza (lub w ogóle widza). Wiąże się to także z finansowaniem przedsięwzięć. Można więc dojść do wniosku, że karate nie zyskało zainteresowania wśród widzów. Przyciągało fanów o wysokiej średniej wieku i nie odznaczało się widowiskowością.

Ktoś mógłby powiedzieć – no tak, ale na igrzyskach nie było kyokushin, to jest dopiero widowisko! Otóż niekoniecznie. Kyokushin ma specyficzne reguły. Jego forma sportowa nie przystaje do olimpijskich standardów. Szanse na to, że kyokushin oglądałoby się lepiej, są znikome. W tym momencie można jedynie gdybać. Można odpowiedzieć sobie jednak na pytanie – dlaczego tylko WKF trafił na IO? Czy było to zaniedbanie ze strony innych stylów? Czy zbyt restrykcyjne wymagania MKOI? Może lepiej wyciągnąć wnioski z olimpijskiego epizodu, niż nazywać WKF – monopolistą.

Wiktor Bidas (Sparringpartner.pl) doskonale wyjaśnił całą sytuację PZK – PUK w swoim podkaście, do którego odsyłam >>KLIK.

PUK, PUK. Kto tam? Na pewno nie PZK.

Wymagania członkowskie PUK | Źródło

Niestety do dziś Zarząd PUK nie zezwolił ich Prezesowi na podpisanie umowy licząc na uzyskanie monopolu WŁADZY dla WKF w Polsce mając tylko 80 klubów. Dotychczas ani jeden klub Kyokushin nie został członkiem PUK, ponieważ uniemożliwiają to ich wewnętrzne przepisy jak: wpisowe 10 000 zł, enigmatyczna „postawa etyczna”, bezprawne odebranie klubowi prawa głosu oraz kuriozalny zakaz organizacji i uczestnictwa w MP i PP innych styli karate.

admin

Niepoważnym zachowaniem jest oddawanie PR-u (czyli m.in. pisania takich tekstów) osobie, która wprowadza w swoich wypowiedziach zabiegi noszące znamiona propagandy. Mało w tym obiektywnej oceny sytuacji, konstruktywnej krytyki czy zwykłego informowania – bez narzucania emocji odbiorcy.

Pozwólcie, że uwypuklę znaczące dla przekazu słowa. Enigmatyczna, bezprawne i kuriozalny. Doskonały dobór słów, by ośmieszyć przeciwnika, wybielić własną instytucję i dać odbiorcy do zrozumienia, że cały ten PUK to tylko żądni władzy i pieniędzy karatecy.

A przecież chodzi o LUDZI. O to, żeby ich osiągnięcia były honorowane. O to, żeby mogli się rozwijać. Żeby mogli trenować ukochaną sztukę walki i uczestniczyć w turniejach mistrzowskich. Samo użycie słowa „władza” w takim wypadku przyprawia o dreszcze. Władza wypchnęła ze słownika słowo „szacunek”?

Autor/ka

  • Redaktor naczelna magazynu. Wierzy, że zmiany lokalne wpływają na zmiany globalne. Dlatego pisze i działa na rzecz karate (i nie tylko). Wszystkimi siłami.

Oceń ten wpis!

Kliknij w gwiazdkę

Średnia ocena tego wpisu 4.5 / 5. Liczba ocen: 17

Brak ocen. Bądź pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.