[IKO] Polska na szczycie europejskiego kyokushin? Mistrzostwa Europy Open Myślenice 2022

Udostępnij

Podczas ostatnich trzech europejskich imprez rangi mistrzowskiej, Polacy bardzo wysoko plasowali się w klasyfikacji medalowej. Biorąc pod uwagę standardową punktację – na Mistrzostwach Europy w Katowicach byli drugą najlepszą reprezentacją. Na najważniejszej europejskiej imprezie – Mistrzostwach Europy Open w Myślenicach, biało-czerwoni pokazali wysoką formę i dominację.


Puchar Europy

Październikowe zmagania w Małopolsce były kontynuacją zwycięskiego trendu Polaków. Pierwszego dnia zmagań reprezentacja zdobyła aż 122 medale (62 brązowe, 33 srebrne i 27 złotych), a biało-czerwoni stawali na podium wszystkich kategorii (nierzadko na kilku jego stopniach). Zawodnicy z Polski absolutnie zdominowali sobotnie zawody. Pisząc o Pucharze Europy można w zasadzie poprzestać na omówieniu sukcesów polskich zawodników, ponieważ dobrzy jak zwykle Rumuni, Ukraińcy, Mołdawianie czy Węgrzy – mimo dobrych walk i niemałych sukcesów – przegrywali pojedynki z gospodarzami.

Drugiego dnia, seniorki i seniorzy w biało-czerwonych barwach również pokazali klasę, jednak do tego dojdę w dalszej części artykułu. Podsumowując sobotnie zawody – pierwotnie chciałem wspomnieć nazwiska chociaż polskich zwycięzców swoich kategorii, jednak było ich tak dużo…, że poniżej zamieszczam link do wyników wszystkich kategorii. Gratulacje dla wszystkich reprezentantów!

Mistrzostwa Europy Open czas zacząć

Drugi dzień rywalizacji to coś na co cała karatecka Europa czekała. Zmagania najlepszych z najlepszych w kategoriach open kobiet i mężczyzn oraz kata. W konkurencji kumite Polskę reprezentowało sześciu mężczyzn i pięć kobiet. W kata zaś – siedem kobiet, dziewięciu mężczyzn i jedna drużyna.

Drugi dzień zmagań zaczął się tradycyjnie od kata. Do finałów tej kategorii zakwalifikowały się dwie Polki oraz aż czterech Polaków. Wśród kobiet o medal otarła się Kamila Krzak z Katowic. Do brązu zabrakło jej zaledwie 0,1 punktu! Szóste miejsce w tej kategorii zajęła Aleksandra Wieczorek z Olsztyna, która moim zdaniem nie została całkowicie sprawiedliwie oceniona.

W polsko-hiszpańskim finale mężczyzn Miłosz Wolak, Marcin Kondra i Tomasz Waryszak zajęli kolejno czwarte, piąte i szóste miejsce, zaś na drugim stopniu podium uplasował się główny organizator turnieju – Marcin Sturgulewski. Ten wynik jest imponujący, zważywszy, że przygotowania organizacyjne na pewno zepchnęły na dalszy plan te sportowe.

Wśród rywalizacji team kata reprezentanci Polski zajęli trzecie miejsce.

Kumite Men Open

W konkurencji kumite mogliśmy oglądać wiele ciekawych walk. Poza zmaganiami Polaków na uwagę zasługują występy Bogomila Kostova oraz Alejandro Navarro.

Młody Bułgar zaczął fantastycznie. Walczył wspaniałe pod kątem technicznym i taktycznym. Pierwszą walkę wygrał przez dwa wazaari z o wiele cięższym i wyższym przeciwnikiem z Turcji. Druga walka okazała się być najkrótszą walką turnieju. Kostovovi wystarczyło równo 20 sekund aby pokonać Słowaka poprzez 2 wazaari. Dodajmy, że większość tego czasu to „wyliczanie” pierwszego wazaari, a w walce zostały użyte jedynie dwie techniki. Marzenia Bogomila o medalu w kategorii open rozwiał dopiero w ćwierćfinale Polak – Filip Maksimowicz. Bułgar skończył na 8. miejscu.

Skoro wspomniałem już o najkrótszej walce zawodów oraz Filipie, to nie sposób nie połączyć tego z nokautem zawodów. Autorem ewidentnie najlepszego nokautu był właśnie zawodnik z Olecka. Pierwszą swoją walkę wygrał on efektownym nokautem hiza geri jodan. Po efektownym zwycięstwie nad Brytyjczykiem pokonał Hiszpana oraz wspomnianego już Bułgara. W półfinale Maksimowicz nieznacznie uległ bardziej utytułowanemu koledze z reprezentacji – Patrykowi Sypieniowi, zaś w walce o 3. Miejsce – rewelacyjnemu Ukraińcowi – Andreiowi Mezhenskyiemu.

Kolejnym wartym uwagi Polakiem był Grzegorz Kędzierski z Wrocławia. Walczył z o wiele wyższymi i cięższymi przeciwnikami, mimo to pierwszą walkę wygrał przez wazaari. W drugiej niestety musiał oddać wyższość przyszłemu medaliście – Mezhenskyiemu.

Najniższym, jednym z najmłodszych i jednym z najlżejszych zawodników był Wiktor Kolaja, również z Wrocławia. Kolaja w pierwszej walce wygrał z zawodnikiem o 25 cm wyższym i o 30 kg cięższym. Następnie przez nieobecność przeciwnika przeszedł do ćwierćfinału, gdzie spotkał się z nieśmiertelnym Alejandro Navarro. Niestety tutaj duży stres, różnica doświadczenia i wagi zrobiły swoje, niemniej Wiktor tanio skóry nie sprzedał.

Asem w rękawie był jak zwykle Patryk Sypień. Patryk w swoim stylu wygrywał kolejne walki, między innymi z Andrzejem Winiarskim oraz Filipem Maksimowiczem. Dochodząc do finału nikomu nie sprawił niespodzianki. Jednak w ostatnim pojedynku, po niezwykle zaciętych trzech rundach, sędziowie niejednogłośnie uznali wyższość hiszpańskiego mistrza – Navarro.

Alejandro znowu to zrobił. Mimo 46 lat na karku wciąż jest w stanie wygrywać najważniejsze zawody. Wydolność, wytrzymałość i konsekwencją tego zawodnika są ponad wszelką wątpliwość godne podziwu.

/dopisek Natalii Stachowicz/ Na uwagę zasługuje powrót na matę Andrzeja Winiarskiego, który aktualnie trenuje w Myślenicach. Jego walki odznaczały się piękną techniką, widać w nich było przemyślaną taktykę. Styl walki Winiarskiego nie tylko był widowiskowy, ale co najważniejsze skuteczny. Tak wszechstronny zawodnik może myśleć o większych wyzwaniach niż ME Open…

Kumite Women Open

Przejdę do kategorii kobiecej. Tutaj spektakularnych nokautów nie było, ale to nie znaczy, że nie ma o czym opowiadać. Niestety zawodniczki z Węgier i Bułgarii walczyły bardzo nieczysto, co na przykład w przypadku Natalii Stachowicz skończyło się zwichniętą szczęką (i TYLKO chui ichi!). Na odnotowanie zasługuje fakt, że Natalia wyszła do drugiej walki, w której dała z siebie wszystko i nieznacznie uległa przyszłej mistrzyni.

O ile wśród mężczyzn pierwszą czwórkę, a na pewno finał, można by wytypować w ciemno, o tyle wśród kobiet mieliśmy do czynienia nie z jednym, a aż dwoma „czarnymi końmi” (choć wśród kobiet to chyba nie do końca trafne sformułowanie).

Ewidentnym zaskoczeniem zawodów była młodziutka posiadaczka zielonego pasa – Matylda Bień z Zamościa. Matylda miała bardzo dobry start i wygrała pierwszą walkę z Węgierką. Następnie dzięki nieobecności zawodniczek w kolejnej rundzie – awansowała do półfinału. W półfinale jednak pokazała, że jej obecność tam nie była przypadkowa. Dała fantastyczną walkę z kolejną reprezentantką Hungarów i tym sposobem znalazła się w finale z drugą Polką – Darią Dobkowską-Szefer. I tu płynnie przejdę do drugiego „czarnego konia”, a więc Darii. Z jednej strony trzeba wspomnieć fakt, że Siemianowiczanka jest już kilkukrotną mistrzynią Polski i Europy, ale… W kategorii -55 kg! Natomiast dojście do finału, a następnie wygrana na Mistrzostwach Europy Open zawodniczki z wagi lekkiej to niewątpliwie niespodzianka. I to jak przyjemna niespodzianka!

/dopisek Natalii Stachowicz/:

Mistrzostwo organizacji

Organizator – Myślenicka Akademia Karate „Byakko” (czyli Marcin Sturgulewski wraz ze swoim zespołem), zadbał, aby turniej stał na najwyższym poziomie organizacyjnym. Zarówno wizualnie, jak i technicznie – oprawa robiła wrażenie! Mimo że Myślenice nie są metropolią, chyba każdy czuł, że w pierwszy weekend listopada były stolicą europejskiego karate.

Nie da się uniknąć błędów organizacyjnych, ale jeśli tutaj jakieś wystąpiły, to z pewnością nie były odczuwalne. Już przed mistrzostwami wiadomo było, że organizator ma plan na to wydarzenie i będzie go konsekwentnie realizował. To był piękny event i na pewno zapisze się w pamięci karateków na długo. Osu!

Wszystkie zdjęcia z artykułu pochodzą z galerii organizatora.

Autorzy

  • Krzysztof Dziuda

    Trener karate drugiej klasy, student wychowania fizycznego i (wciąż jeszcze czynny) sportowiec. Z zawodu karateka. Lubi zdobywać nową wiedzę, a jego misją jest jej przekazywanie.

  • Natalia Stachowicz

    Redaktor naczelna magazynu. Wierzy, że zmiany lokalne wpływają na zmiany globalne. Dlatego pisze i działa na rzecz karate (i nie tylko). Wszystkimi siłami.

Oceń ten wpis!

Kliknij w gwiazdkę

Średnia ocena tego wpisu 5 / 5. Liczba ocen: 9

Brak ocen. Bądź pierwszy!

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *