„Przeciwnicy, nie wrogowie”

fot. Piotr Sztencel

Na tatami nie ma sympatii, ale po jej opuszczeniu wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. […] I to jest piękne. Niepowtarzalne.


          Z wielokrotną medalistką mistrzostw Polski, Europy i świata – Martą Lubos, rozmawia Natalia Stojanowska. Jak zawodnicy najwyższej klasy radzą sobie z presją? Dlaczego czasem przegrana jest potrzebna? Jak wyglądają przygotowania Marty do najważniejszych zawodów?…

Natalia Stojanowska: Wielokrotna medalistka Polski i Europy, na świecie. Ostatnio medalistka mistrzostw świata karate kyokushin federacji KWU, czego jeszcze nie osiągnęłaś, a o czym marzysz? Jaki jest Twój cel sportowy na przyszłość? Czy chcesz zostać legendą?

Marta Lubos: Ciągle zostało bardzo wiele do zdobycia. Niezmiernie szanuję swoje medale wywalczone w organizacji KWU. Zarówno tytuł Mistrzyni Europy, jak i medal Mistrzostw Świata, jednak nadal marzę o złocie Mistrzostw Europy organizacji, w której startuje na co dzień – EKO. To mój plan na najbliższy czas. Właśnie jestem w cyklu przygotowawczym do Mistrzostw Europy w Tbilisi, które odbędą się już na początku kwietnia. Pracuję ciężko i mam nadzieję, że przyniesie to efekty, ale wszystko jak zwykle zweryfikuje mata.
Wymienione Mistrzostwa Europy to kwalifikacje do Mistrzostw Świata w kategoriach wagowych, które w 2021 roku odbędą się w Kielcach. Start na tych zawodach to moje największe marzenie. Miał to być mój ostatni start w karierze, więc cudownie byłoby przypieczętować go medalem, chociaż po ostatnim starcie w Mistrzostwach Świata Open w Japonii (w listopadzie 2019 roku) stwierdziłam, że chciałabym jeszcze zawalczyć w tych zawodach w 2023 roku, ale zobaczymy, co czas przyniesie 😊.
Czy chciałabym zostać legendą? Legenda to wielkie słowo. Nigdy nie będę mogła się porównać do największych sław Karate, które można w ten sposób nazywać. Na pewno chciałabym zostać zapamiętana. Wyznaczanie sobie kolejnych celów jest kierowane moją ambicją, a nie chęcią wpisania się w polską historię karate. To drugie mogłoby być skutkiem ubocznym 😊. Na ostatnich wagowych Mistrzostwach Polski wystartowałam w kategorii +65kg żeby spróbować zostać jedyną zawodniczką w Polsce, której udało się zdobyć tytuły we wszystkich kategoriach wagowych i w kategorii open. Udało się 😊.

NS: Jesteś zawodnikiem rangi mistrzowskiej międzynarodowej, więc przygotowania do startów to full- time job. Jak godzisz pracę zawodową z przygotowaniami do zawodów? Bywa ciężko?

ML: Nie będę ukrywać, że tak. W czasie przygotowań do najważniejszych startów w roku „rezygnuję z życia”. Wszystko kręci się pomiędzy pracą, treningami i spaniem. Nie mam praktycznie w ogóle wolnego czasu, a kiedy znajdzie się już chwila, to przeznaczam ją na odpoczynek. Nie mam siły na wychodzenie ze znajomymi. Niejednokrotnie cierpi też na tym moja rodzina, ale zawsze staram się im poświęcać tyle czasu, ile jestem w stanie. To oczywiście nie trwa cały rok. Tak to wygląda tylko na 8 tygodni przed Mistrzostwami Europy i Mistrzostwami Świata. Pomiędzy tymi zawodami również dużo trenuję, ale staram się znajdować więcej czasu dla siebie i najbliższych 😊.

fot. Piotr Sztencel

NS: A jak z przyjaciółmi? Czy Twoi przyjaciele rozumieją stan nieustannych przygotowań, bycia na wiecznej diecie i ciągłego zabiegania?

ML: Mam niewielkie grono przyjaciół. Właśnie ze względu na ciągłą nieobecność, brak czasu na spotkania
i wieczne zabieganie, niewielu było w stanie to zrozumieć. Tym bardziej wdzięczna jestem tym, którzy ciągle są ze mną😊. Dodatkowo, pomiędzy osobami trenującymi w grupie zawodniczej w moim klubie zawsze tworzyły się rodzinne więzi i to jest niezastąpione. Teoretycznie jesteśmy sportem indywidualnym, ale ja w klubie mam wspaniałą drużynę.
Do wiecznego bycia na diecie też już wszyscy się przyzwyczaili, chociaż do tego już nie podchodzę tak jak kiedyś. W przeszłości nawet na imprezy rodzinne przychodziłam ze swoim pojemnikiem z jedzeniem, bo … „przecież robię formę do zawodów” i jeden posiłek spoza rozpiski wszystko zaprzepaści. Z biegiem czasu jednak doszłam do wniosku, że nie możemy dać się zwariować. Wszystko jest dla ludzi. Trzeba tylko podchodzić do tego rozsądnie.

NS: Twoim shihanem jest Twój tata. Czy relacja tata- shihan jest pomocna, czy bywa również trudna?

ML: To jest cudowna relacja, ale tak samo jak cudowna bywała też trudna.
Na początku mojej zawodniczej kariery, co miało miejsce jakieś 13 lat temu, tata niesamowicie mi pomagał. Nie tylko na sali, co było oczywiste, ale również poza nią. Motywował mnie do treningów, trenował ze mną, pomagał w trzymaniu diety. Pokazał mi, że ciężka praca zawsze przynosi rezultaty. Niestety poza tymi dobrymi momentami, były też gorsze, kiedy pojawiały się komentarze, że jeżdżę na zawody, bo mój tata jest shihanem. Że WYGRYWAM zawody, bo mój tata jest shihanem… Ja wiedziałam, ile od początku wkładałam w to pracy, ale mimo wszystko wkręciłam sobie, że muszę wszystkim udowodnić, że wygrywam, bo ciężko na to pracuje. To, że za wszelką cenę muszę coś wszystkim coś udowodnić. Potrzebowałam dobrych kilku lat, żeby przestawić ten sposób myślenia na taki, jaki powinien być. To, że robię to tylko i wyłącznie dla siebie i nikomu nie muszę nic udowadniać. Tak naprawdę udało mi się to dopiero kilka lat temu 😊.
Ta relacja jest też trudna z punktu widzenia taty. W kontakcie z każdym innym zawodnikiem shihan coś zawodnikowi mówił i tak po prostu było, np. „Startujesz w tej a nie innej kategorii wagowej i koniec”.
Ale z córką nie było tak łatwo. Ja zawsze dyskutowałam😊.

NS: Czy mogłabyś po krótce opisać swoje przygotowania do startów? Czy skupiasz się tylko na karate i ulepszaniu technik? Czy jednak wplatasz inne rodzaje treningów, suplementacje oraz regenerację?

ML: Zdecydowanie wplatam inne rodzaje treningów. Treningi specjalistyczne, czyli treningi karate mam tylko 3-4 razy w tygodniu, a w sumie trenuje 7-9 razy, więc jest dużo czasu na inne aktywności.
Dwa razy w tygodniu trenuję z trenerem od przygotowana motorycznego. W zależności od tego co do danych zawodów chcemy poprawić, nasz trening się zmienia, ale opiera się o ćwiczenia crossfitowe.
Poza tym biegam, pływam i od jakiegoś czasu bywam też na jodze.
Nie stosuję rozbudowanej suplementacji, bo mam bardzo dobrze zbilansowaną dietę, która dostarcza mi wszystkiego czego potrzebuję. A w regeneracji pomaga mi fizjoterapeuta, który zawsze ma pełne ręce roboty, bo obciążenia są duże, a czasu na lenistwo, ze względu na pracę zawodową, nie ma.

fot. Patryk Ludyga

NS: Jesteś utalentowaną i chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych w środowisku karate osób, zarówno w Polsce, jak i na arenie międzynarodowej. Czy czujesz presje, kiedy cały karatecki świat zwrócony jest w Twoją stronę? I jak sobie z nią radzisz?

ML: Pierwsze słyszę😊 jeżeli ktoś mówi, że jestem utalentowana, to zawsze wyprowadzam go z błędu. Moim zdaniem jestem typem pracusia, a nie talentu. Nigdy nie nokautowałam, nie miałam „tego czegoś”, a dla mnie talent objawia się właśnie tym.
A presja? To zawsze trudny temat w sporcie. Oczywiście na początku drogi każdego zawodnika nie jest łatwo sobie z nią radzić i wydaje mi się, że każdy w pewnym momencie kariery ma związany z nią kryzys. Kiedy zaczynasz osiągać sukcesy, nagle myśli przed wyjściem na matę się zmieniają. Już nie myślisz tylko o tym, że masz wyjść i zdominować przeciwnika, ale nagle pojawiają się myśli typu „nie mogę przegrać, bo co ludzie powiedzą. Przecież jestem medalistką tego i tamtego… no nie wypada”. U mnie też tak było.
Po czasie, w którym z każdych zawodów wracałam z medalami, w którym zostałam medalistką Mistrzostw Polski, medalistką Mistrzostw Europy Młodzieżowców, nagle nastąpił kryzys i niespodziewanie zaczęłam przegrywać. Przegrywałam każdą walkę. Przegrywałam, bo przestałam myśleć o tym, co muszę zrobić, a zaczęłam myśleć o tym, czego zrobić nie mogę – przegrać. Przestałam myśleć o dominacji przeciwnika, o tym jakie zadania powinnam realizować, a zaczęłam się bać. Bać, że wszystko co zrobię będzie niewystarczające, że przegram i ludzie będą gadać. To błąd bardzo wielu zawodników i bardzo często obserwuje się takie kryzysy. Ktoś osiągnął spektakularny sukces, po czym w spektakularny sposób przegrywa wszystkie kolejne walki. To głowa.Mój kryzys trwał kilka miesięcy. Przegrywałam, trenowałam, przegrywałam. Wylewałam morze łez, ale w końcu coś się zmieniło i wróciłam z Mistrzostw Europy Młodzieżowców ze złotym medalem. Co się zmieniło? Przez wszystkie przegrane nie miałam już na sobie żadnej presji i znów zaczęłam realizować zadania. Po prostu.
A teraz czy pojawia się presja? Owszem. Czasem wkradają się takie myśli, ale potrafię już nad nimi panować. Pomógł mi w tym psycholog sportowy, z którym naprawdę sporo pracowaliśmy. Wiem, że wszystko co robię, robię tylko i wyłącznie dla siebie. Wychodzę na matę i chce zdominować przeciwniczkę. To proste. O niczym innym staram się nie myśleć. Robię to, bo to kocham. Nie muszę nikomu niczego udowadniać. Robię to, bo lubię uczucie progresu i uczucie bycia najlepszą. Nie potrafię inaczej. Tylko ja wiem, ile pracy włożyłam w przygotowania do danych zawodów i tylko ja mogę się z tego rozliczać. Ludzie zawsze będą gadać, ale dojrzałam do tego, żeby się nie przejmować. Każdy musi znaleźć to w sobie sam.

NS: Okres przygotowawczy do zawodów to trud, wysiłek i wyrzeczenia. Jak radzisz sobie z przegraną, zwłaszcza kiedy nie osiągnęłaś celu, nad którym pracowałaś tyle czasu i kosztował Cię zapewne wiele wyrzeczeń?

ML: Płaczę. Dużo płaczę. Później analizuję, co poszło nie tak. Analizuję, czy to przeciwniczka była ode mnie lepsza, czy to ja nie dałam z siebie wszystkiego, bo to również się zdarzało ze względu na złe nastawienie psychiczne. W sportach walki na arenie europejskiej i światowej o tym kto wygra, decyduje w bardzo dużej mierze głowa. Głowa, którą najtrudniej wytrenować. Jeżeli przegrywam, bo przeciwniczka była lepsza – ok. Wiem, że po prostu muszę jeszcze ciężej pracować. Jeżeli przegrywam, bo nie dałam z siebie wszystkiego, bo byłam źle nastawiona – analizuję skąd wzięło się takie nastawienie. Gdzie w rozgrzewce popełniłam błąd i … biorę się do pracy do kolejnych zawodów😊.
Ale ja analizuję nie tylko po przegranych zawodach. Analizuje też wszystkie wygrane walki. Niejednokrotnie wracałam z wygranych zawodów załamana, bo walki nie wyglądały tak, jak tego chciałam. Więc wyciągałam wnioski i starałam się coś zmienić. Śmieję się, że ja ciągle jestem „w budowie”, a już za chwilę chcę kończyć karierę.😊

fot. Piotr Sztencel

NS: Bardzo często powtarzasz „przeciwnicy, nie wrogowie”, czy mogłabyś to wyjaśnić?

ML: Ta myśl to najpiękniejsze co można spotkać w sportach walki. Kiedy ogląda się z boku dwie bijące się osoby, wydawałoby się, że nie darzą się sympatią. A to nieprawda. Na tatami nie ma sympatii, ale po jej opuszczeniu wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. Po skończonej walce przybijamy sobie piątkę
i jesteśmy dobrymi koleżankami. Niejednokrotnie walczę na zawodach w Polsce z moimi koleżankami
z kadry. W kadrze wspieramy się jak siostry, ale na macie, kiedy ze sobą walczymy w ogóle tego nie widać. I to jest piękne. Niepowtarzalne. Dokładnie to samo ma miejsce z przeciwniczkami zza zagranicy. Na macie „okładamy się” jak najwięksi wrogowie, a chwilę później jedziemy na obóz, na którym razem trenujemy, śmiejemy się i rozmawiamy.

NS: Nie masz czasem dość karate? Co robisz w czasie wolnym?

Czasem mam. Najczęściej, kiedy ucinam 15 min. drzemkę, po której budzę się na trening i za nic w świecie nie chce mi się na niego pójść 😊 a tak poważnie to… tak. Po długim okresie startowym potrzebuje chwili oddechu. Wtedy nie wkładam kimona, nie pojawiam się też na sali. Po prostu odpoczywam i nabieram treningowego głodu. Ale trwa to dwa tygodnie i już tęsknię, i wracam. W tym czasie nadrabiam rodzinne i towarzyskie zaległości. Jeżdżę też na rolkach, zimą na desce. Lubię pojechać w góry i pobyć sama ze sobą i naturą. Po prostu robię to, na co często w okresie przygotowawczym nie mam czasu.
Ale bez karate nie mogę już żyć.😊

NS: Jakieś rady dla przyszłych adeptów sztuk walki?

ML:Hard work pays off”. Jakkolwiek banalnie to brzmi. Sporty walki to szkoła charakteru, więc nigdy się nie poddawajcie, a ciężka praca, którą w to wkładacie, na pewno przyniesie efekty.

NS: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę kolejnych sukcesów na arenie międzynarodowej.

Autor: Natalia Stojanowska

Wywiad z Makoto Akaishi

         „A czy jest jakiś zawodnik, z którym sensei chciałby się zmierzyć? Gdybym miał kogoś takiego wskazać to Francisco Filho. Kiedy ja startowałem to już były inne czasy, więc mogłem tylko pomyśleć, co by było, gdybyśmy walczyli razem.”


          Kto jest idolem Makoto Akaishi? Co sądzi o rosyjskich zawodnikach? Jakie ma wrażenia po treningu z polskimi juniorami? Jaka polska potrawa mu najbardziej zasmakowała? Z instruktorem Honbu i trenerem kadry Japonii – Makoto Akaishi, rozmawiają Oskar Mazurkiewicz oraz Krzysztof Dziuda.

Shiro Aka: Jak się zaczęła przygoda sensei z karate?
Makoto Akaishi: Zacząłem w wieku 17 lat. Ojciec mnie w tym wsparł, chociaż sam również miałem zainteresowanie sztukami walki. I tak trafiłem do So Honbu Dojo (głównego światowego dojo).

SA: Czyli sensei jest z Tokio?
MA: Tak, jestem z Tokio.

SA: A czy wcześniej sensei próbował innych sportów?
MA: Próbowałem – między innymi piłkę nożną, baseball, judo i boks, ale nie trwało to wszystko długo.

SA: A jaka była przyczyna? Nie podobało się sensei?
MA: To nie jest tak, że mi się nie podobało. Po prostu brakowało mi motywacji. Przygody z innymi sportami nie trwały zbyt długo. Właśnie dopiero jak zacząłem ćwiczyć karate to miałem motywację, żeby to trwało dłużej.

SA: A jak wygląda sport w Japonii? Czy sztuki walki karate, judo i sumo są stawiane na pierwszym miejscu? Czy może jest to piłka nożna i koszykówka? W Polsce na pierwszym miejscu jest stawiana piłka nożna.
MA: Oczywiście jeżeli będziemy mówić o piłce nożnej i baseballu, to te sporty ćwiczy najwięcej osób. Też nie ma aż tyle osób ćwiczących sztuki walki dlatego, że rzadko się je ćwiczy w szkole w przeciwieństwie do sportów drużynowych, jak na przykład bardzo popularny baseball. Karate, czy ogólnie sztuki walki są jednak jednymi z tych zajęć, na które rodzice chętnie wysyłają swoje dzieci.

SA: A jak wygląda wsparcie karate przez samorządy i państwo? Czy są jakieś dotacje?
MA: Jeżeli chodzi o kyokushin karate to myślę, że nie ma takiego wsparcia.

SA: To podobnie jak w Polsce. Poziom wsparcia jest o wiele niższy, niż na przykład w Rosji. A jak sensei odbiera te nowe zasady, między innymi podcięcia? Czy sensei widzi w tym plusy, czy raczej te zmiany sensei nie pasują?
MA: Sam Kancho mówi, że to nie jest ostateczny kształt zmian i będą wprowadzone nowe zasady. Gdy ludzie przyjmą zmiany, na przykład wazari za lekkie kopnięcia na jodan, to chciałoby się naprawdę mocno kopnąć lub mocno podciąć przeciwnika. I do tego wszystko dąży, ponieważ kyokushin karate wyróżnia się mocnymi technikami.


SA: Wiemy, że Sosai Oyama był też mistrzem judo. I teraz moje pytanie – czy według sensei te nowe zasady to jest raczej powrót do korzeni? Czy raczej coś co unowocześnia naszą sztukę walki?
MA: Mówiąc krótko to jest powrót do korzeni. To jest powrót do technik, które kiedyś ćwiczyliśmy w dojo i z których korzystaliśmy.

SA: Jakieś plany na przyszłość? Z tego co wiem to sensei już nie startuje w zawodach, ale być może jeszcze sensei będzie chciał gdzieś wystartować?
MA: Teraz już nie jestem zawodnikiem, ale jestem obecnie trenerem, więc moim marzeniem jest, żeby moi zawodnicy startowali i wygrywali w mistrzostwach. Także jestem trenerem kadry Japonii, więc moim celem jest też to, żeby reprezentanci Japonii wygrywali.

SA: Jaka była najcięższa walka w karierze sensei?
MA: Na Wagowych Mistrzostwach All Japan byłem już w bardzo słabej kondycji i w finale spotkałem się z Darmenem Sadvakasovem. Fizycznie miałem już bardzo dużo obrażeń i walka była bardzo ciężka.

SA: Każdy ma jakiegoś idola, na którym się wzoruje. Jaki był idol sensei, kiedy sensei trenował i się rozwijał jako zawodnik?
MA: Shihan Filho był bardzo mocny. Miałem okazję z nim sparować i był strasznie silny, do tego jest bardzo dobrze wychowany i koleżeński, więc to był dla mnie taki idol.

SA: Jeżeli już jesteśmy przy shihan Filho – jak sensei, jako były zawodnik i obecny trener ocenia zestawienie zawodników, którzy są najlepsi obecnie z zawodnikami sprzed kilkudziesięciu – dwudziestu, trzydziestu lat? Czy obecnie zawodnicy są lepiej wyszkoleni i przygotowani? Czy jednak zawodnicy z dawnych lat poradziliby sobie z obecnymi?
MA: Oczywiście zmieniły się zasady, więc zaczynając od tego, nie wiem jak obecnie poradziliby sobie dawni zawodnicy, ale też jest taka różnica, że kiedyś zawodnicy w wadze ciężkiej nie potrafili się tak szybko ruszać, a teraz nawet ciężcy zawodnicy są szybcy.

SA: Czy jest jakiś zawodnik, z którym sensei chciałby się zmierzyć? Oczywiście nie mówię tutaj o sparingu, tylko o zawodach.
MA: Cóż, to bardzo trudne pytanie. Ale gdybym miał kogoś takiego wskazać to Francisco Filho. Kiedy ja startowałem to już były inne czasy, więc mogłem tylko pomyśleć, co by było, gdybyśmy walczyli razem.

SA: A w obecnych czasach – kto według sensei jest najlepszym zawodnikiem poza mistrzem świata, Mikio Uedą?
MA: Oczywiście Aleksandr Eremenko wśród Rosjan bardzo się wyróżnia, ale też Igor Zagainov, który znokautował dwóch Japonczyków, jest bardzo wyróżniającym się zawodnikiem. Jest bardzo duży i młody, więc wydaje mi się, że jeszcze będzie miał czas na pokazanie swojego talentu.


SA: Co mógłby sensei wymienić jako najbardziej osobliwą rzecz, jaka przydarzyła się sensei na treningu karate?
MA: Mogę tylko powiedzieć, jak duże wrażenie zrobiło na mnie jak w stosunkowo małej sali, jak to zazwyczaj jest w Japonii, w jednym momencie 20-30 osób zaczęło walczyć ze sobą.

SA: A jakie ma sensei hobby poza karate?
MA: Obecnie takim największym hobby dla mnie jest jeżdżenie na motocyklu.

SA: Jakiś konkretny model?
MA: Honda CBR


SA: Przejdźmy do tematu obozu. Pamiętam Fighters Camp w 2016 roku, kiedy sensei był pierwszy raz w Polsce. Czy od tego czasu coś się zmieniło? Pytam zarówno o rzeczy związane z treningami, jak i może jakieś inne rzeczy, które sensei zauważył?
MA: Nie miałem okazji zwiedzać miasta, ale zauważałem na obozie, że dzieci miały bardzo wysoki poziom. Prezentowały zarówno wysoki poziom skupienia, umiały wykonywać techniki i to było dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Jeżeli chodzi o dorosłych to też miałem wrażenie, że ludzie znają nowe zasady i starają się je wprowadzać w życie, więc to też zrobiło na mnie dobre wrażenie.

SA: Jak wysiadam z samolotu w Tokio to pierwsze co mi się rzuca w oczy, to taki porządek i organizacja w społeczeństwie. A czy jak sensei wysiada z samolotu w Polsce, to jest coś takiego charakterystycznego?MA: Nie zauważyłem niczego takiego specjalnego. To znaczy miasto jest bardzo ładne, ale nie zauważyłem nic specyficznego.

SA: Dziewczyny też nie?
MA: Nie no, uważam, że są ładne!

SA: Jeszcze co do pobytu w Polsce – sensei Ueda powiedział, że zasmakował mu tatar. Czy sensei ma jakąś swoją ulubioną potrawę w Polsce?
MA: [Hahaha] Też chyba tatar.

Shiro Aka: Dziękujemy bardzo za wywiad. OSU!
Makoto Akaishi: OSU!

Tłumaczenie: Alicja Kaczorek
Autorzy: Krzysztof Dziuda i Oskar Mazurkiewicz

Kumite mózgów (cz. 1)

          Wyprostowana sylwetka, wzrok skierowany przed siebie, szukający kontaktu z przeciwnikiem, dłonie formułujące się w pięści, głęboki wdech i wydech. Stoisz… czekasz na swój moment, chwilę, gdy otrzymasz sygnał wejścia na matę. Czujesz kontrolę, spokój, dreszczyk emocji, a może zimny pot spływający po plecach?  Shomen ni rei! Shushin ni rei! Otogai ni rei! Kamaete! Hajime! Zaczęło się. Ten krótki moment wyczekiwany od rana właśnie się rozpoczął, ale pojawia się znak zapytania – jak się skończy? Aka czy shiro? Czerwony czy biały?


          Dążenie do celu, jak również osiąganie mistrzostwa sportowego związane jest z nieustannym szlifowaniem formy, techniki i innych aspektów pod kątem rozwoju fizycznego, niezbędnych dla wymagań danej dyscypliny, w tym wypadku karate kyokushin. Wytrzymałość, siła, nieskazitelna technika oraz staż treningowy połączony z doświadczeniem zawodniczym niekoniecznie mogą dostarczać upragnionych wyników. Wówczas należy zastanowić się, jakiego elementu brakuje lub co powinno się zmienić. Kwestią, która odgrywa niezmiernie istotną rolę w procesie kształcenia sportowca , jest jego psychika.

Nawet amator może osiągnąć postawiony przez siebie cel, jeśli równie solidnie jak nad techniką i wytrzymałością popracuje nad własną głową.

          Psychologia  rozwija się od lat, jednak w porównaniu z innymi dziedzinami jest dość młodym, a zarazem świeżym elementem współczesnego sportu. Obserwując rozwój tej dyscypliny, można zauważyć początkowy trend koncentrujący się raczej na naturze psychospołecznego funkcjonowania człowieka jako sportowca, czyli na nauczaniu, motywacji czy stosunkach z innymi. Jednak wraz z rozwojem tej dyscypliny i przemianami zachodzącymi w środowisku sportowym, takich jak komercjalizacja, pnąca się nieustannie w górę popularność czy coraz większy nacisk na sukces, zaczęto wykorzystywać ową dziedzinę do zmaksymalizowania osiąganych przez zawodników wyników. Rola psychologa wśród świadomych swojego rozwoju sportowców zyskała niepodważalnie silną pozycję. Nie jest traktowana wyłącznie jako jeden szczebel składający się na schody prowadzące do zdobycia upragnionego złotego krążka. Jego zadaniem jest przede wszystkim optymalizacja i mobilizacja startowa. Wpisuje się w to między innymi ustalanie aktualnych jak i przyszłych celów związanych z osiągnięciami, ale także z własnym „ja”.

          Można skupić się na mistrzostwie treningowym, osobistym, startowym, finansowym czy publicznym. W związku z tym psychologowie sportu wprowadzają indywidualne programy dostosowane do potrzeb danej osoby. Jednak jaka jest istota mistrzostwa? Nie należy poprzestawać  tylko i wyłącznie na kwestiach związanych z walką, rywalizacją i miejscem w rankingu.  Należy koncentrować się na nieco rozwiniętej perspektywie człowieka, przykładając również wagę do mniej sportowej części życia. Mistrz jest zdolny, a przede wszystkim chętny do podejmowania nowych wyzwań i rozwoju. Charakteryzuje go zdolność do zdobywania wysokich, na miarę możliwości wyników i, co bardzo ważne, systematycznego powtarzania ich w czasie (Blecharz, 2007).

Mistrz jest zdolny, a przede wszystkim chętny do podejmowania nowych wyzwań
i rozwoju.

          Jak to mistrzostwo osiągnąć? Hmmm… pytanie niby banalne, ale odpowiedź niekoniecznie, bo – to zależy. Każdy zawiera w sobie elementy, kształtujące jego osobowość, temperament i inne różnice indywidualne, odziedziczone, bądź nabyte wraz z wiekiem poprzez kontakt z otaczającym środowiskiem. W sztukach walki, ale również w innych dyscyplinach, niezmiernie istotną rolę odgrywa optymalny stan pobudzenia, uwagi, adekwatny poziom pewności siebie oraz samoświadomość. Ta ostatnia jest szczególnie ważna dla trenujących sporty walki, w tym dla miłośników karate kyokushin, ze względu na kontaktowość danej dyscypliny. Świadomość siebie, czyli – wiem, że jestem tu i teraz – pozwala na zrozumienie odczuć płynących z ciała, kształtujących się emocji i zachowań, w przypadku karateków związanych z samokontrolą i budowaniem postawy pełnej szacunku względem przeciwnika.      

Świadomość siebie, czyli – wiem, że jestem tu i teraz – pozwala na zrozumienie odczuć płynących z ciała, kształtujących się emocji i zachowań

          Rozwijanie takiej umiejętności jak samoświadomość jest niezmiernie istotna ze względu na  trzy elementy: emocje, zachowanie oraz wiedzę czy informacje, które posiadamy. Szczególnie ta ostatnia odgrywa ważną rolę w kształtowaniu postawy naszego karateki. Jak każdy człowiek, karateka spogląda na świat w sposób subiektywny, więc wszelkie zapisane w głowie spostrzeżenia zostają zmienione przez doświadczenia, wiedzę czy przekonania. W praktyce psycholog sportu stosuje zazwyczaj technikę poznawczo-behawioralną, wchodząc we wzajemną relację ze sportowcami, między innymi za pomocą rozmowy oraz wywiadu. Pracuje z nimi nad redukcją stresu oraz zmienia ugruntowane przekonania i ogranicza zachowania, które przeszkadzają w prawidłowym rozwoju. Inne narzędzia, którymi dysponuje w procesie diagnozy, obejmują obserwacje czy kwestionariusze. Wykorzystując różnorodne techniki, łącząc je i dostosowując do potrzeb sportowca, psycholog  może znacznie wpływać na samopoczucie, wspomniane powyżej umiejętności psychologiczne, poczucie własnej skuteczności, umiejętność radzenia sobie z rozpraszającymi elementami. Finalnie wpływa on na wyniki. Poprzez dialog wewnętrzny (in. mowa wewnętrzna), pracę z wyobrażeniami (wizualizacje), budowanie własnego profilu umiejętności czy formułowanie celów, psycholog sportu może wpływać na rozwój umiejętności mentalnych zawodnika.


          Trzy, dwa, jeden… Yame! Shizen tai! Pierś do przodu, zmęczona, a zarazem pełna werwy mimika. Silny, głęboki oddech. Czekasz. Tak – to tu i teraz. Hantei! Co teraz? Aka czy shiro? Czerwony czy biały?

Autor: Anna Wiatrowska

Zmiany w kalendarzu Przyczyną KORONAWIRUS

Już od trzech miesięcy świat zmaga się z pandemią koronawirusa. Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby, Ministerstwo Sportu oraz Polski Związek Karate wydały odpowiednie zarządzenia odwołujące zaplanowane na najbliższe miesiące imprezy.


W całej Polsce są odwoływane imprezy masowe, a szkoły i uczelnie zamykają swoje oddziały na czas pandemii. Wirus wpłynął także na decyzje, co do najbliższych zawodów karate na terenie całej Polski. Organizatorzy postanowili, zgodnie z zaleceniami ministerstwa, odwołać zaplanowane imprezy lub też zmienić ich termin.

Japończycy poinformowali o przełożeniu jednego z największych turniejów IKO, czyli International Karate Friendship. Jednak nie podano jeszcze dokładnej daty. Przypomnijmy, że Friendship miał się odbyć w kwietniu. Shihan Lorente poinformował dziś o odwołaniu Spanish Open. Taki sam los spotkał Otwarte Mistrzostwa Finlandii, które miały się odbyć 21 marca w Turku.

Luty i marzec to czas Mistrzostw Makroregionów. Jednak Polski Związek Karate 11 marca 2020 poinformował o zawieszeniu wszystkich imprez karate na terenie kraju oraz zagranicą aż do odwołania. Ponadto PZK apelował o zawieszenie treningów w polskich ośrodkach.

Nie podjęto jeszcze decyzji w sprawie mistrzostw świata. Imprezy te stają pod dużym znakiem zapytania. W trosce o zawodników, będziemy informować na bieżąco o jakichkolwiek zmianach w datach zawodów.

autor: Natalia Stachowicz

Zmiany w kalendarzu IKO:
– Mistrzostwa Polski Seniorów PRZEŁOŻONE 10.10.2020
– Mistrzostwa Europy Lyon 22-24.05.2020 ODWOŁANE
– International Friendship 11 – 12.04.2020 NOWY TERMIN WKRÓTCE
– Spanish Open 14.03.2020 ODWOŁANY
– Mistrzostwa Finlandii 21.03.2020 ODWOŁANY
– Mistrzostwa Węgier 21.03.2020 ODWOŁANY
– Mazovia Cup 04.04.2020 07.06.2020
– Mistrzostwa Makroregionu Dolnośląskiego 14.03.2020 20.09.2020
– Turniej o Puchar Wójta Gminy Chodel 28.03.2020 ODWOŁANY
– I Ogólnopolski Turniej Karate Kyokushin Pamięci Żołnierzy Niezłomnych 14.03.2020 ODWOŁANY
– Mistrzostwa Makroregionu Południowego i Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików 21.03.2020 ODWOŁANY
– 40. Mistrzostwa Makroregionu Śląskiego i Międzywojewódzkie Mistrzostwa Młodzików 15.03.2020 ODWOŁANY

Zmiany w innych organizacjach:
– Sendomiria Cup ODWOŁANY
– WKB Góra Kalwaria Cup ODWOŁANY
– Swiss Open ODWOŁANY
– Seminarium Internationale Kyokushin-Kan Kancho Hatsuo Royama ZMIANA DATY